i położyłam przed nim. Pod ostatnią linijką ojca narysowałam kreskę. Podałam mu długopis.
Długo trzymał go nad kartką. Potem napisał, starannie, prawie jak w szkole: “VII.26 – 112 – oddane”.
Zdzisiek zaczął ten zeszyt. My go skończymy – linijka po linijce, w pierwszą niedzielę miesiąca, po rosole.






Comments