Syn co miesiąc brał ode mnie 112 złotych na polisę na życie męża – “przez kolegę z PZU, mamo, wychodzi…

przewozowa nie zapłaciła mu za naprawę trzech busów, a ZUS nie czekał. W sierpniu nie wpłacił składki za tatę. We wrześniu też nie. Miał nadrobić w październiku, jak przyjdą pieniądze z tej firmy. Nie przyszły. Listy z PZU leżały w schowku w aucie, nieotwarte. W listopadzie przyszedł ostatni.– Chciałem wykupić nową. Poszedłem do innego agenta, bo Sławek już wtedy był w Holandii. Tata brał już te tabletki na serce, na ciśnienie… Z ankietą zdrowotną wyszło prawie czterysta miesięcznie. Nie dałbym rady. A potem był pierwszy grudnia, ty mi dałaś kopertę i ja… ja ją wziąłem. I tak już zostało.

– A ojciec?

Grzesiek przetarł twarz dłonią, zostawiając na policzku smugę smaru.

– W lutym chciał zobaczyć polisę. Kolega z kolei umarł i wdowa miała jakieś kłopoty z wypłatą, tata się przestraszył, że u nas też coś będzie nie tak. To mu powiedziałem. Wszystko.

– I co?

– Nic nie krzyczał. Posiedział. Powiedział, że matce

Comments

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Privacy Policy